Kontrrewolujca
Kiedy Stalin zdał sobie sprawę, że gospodarka jego ukochanego kołchozu jest skrajnie niewydolna i komunizm doprowadzi społeczeństwo do skrajnej nędzy musiał stworzyć dialektykę tłumaczącą tą druzgocącą prawdę. Odpowiedzią na biedę oraz ubóstwo okazała się być teoria walki klas
wraz z postępem socjalizmu walka klas zaostrza się.
Dzięki jej trafności, towarzysz Józef dożył śmierci nietrapiony przez obywateli. Przekorność historii chciała, że z wymysłów wujaszka Joe ten był najtrafniejszy. Prawo stosuje się do dziś z powodu prostoty, jak i wnikliwej analizy zjawiska.
Kolejnym z faktów, mogących potwierdzić rzeczoną teorię, jest nagonka na Polskę, która ma miejsce z zachodnich mediach. Po hiszpańskim “El Pais”, będącym odpowiednikiem Gazety Wyborczej, do szkalowania naszej ojczyzny wziął się amerykański dziennik “Washington Post”. Sprawę szeroko omawia się w krajowych mediach, więc pozwolę sobie wymienić najważniejsze fakty. Obie gazety zarzucają polskiej władzy, ale i społeczeństwu, brak tolerancji, wrażliwości, homofobię, antysemityzm, czyli stosują arsenał najprostszy, acz w krajach, gdzie lewica tryumfuje, najskuteczniejszy. Bronić dobrego imienia Polski trudno, bo jak zauważył Jacek Dukaj nie sposób przedstawić dowodu na nieistnienie, zawsze możliwe jest znalezienie poszlaki, która rzuci złe światło na sprawę. Tym razem amerykański dziennik wyciągnął fakt napaści na rabina Schudricha, notabene mający miejsce w maju zeszłego roku… Nasuwa się pytanie, dlaczego akurat w tym momencie zachodnie media poczęły krytykować Polaków? Odpowiedź wydaje się być jednoznaczna, kiedy skorelujemy skorelujemy nikłe efekty wizyty przedstawicieli środowisk żydowskich u braci Kaczyńskich z początkiem ataków. Prawda, że terminy wydają się być zbieżne? Nieustępliwość władzy z pewnością rozsierdziła Żydów i obecnie starają się oni wywrzeć presję, by wytargować dla siebie jak najwięcej. Ot, zwykłe zagranie handlowe, kupiecka gierka i chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że powinniśmy się obawiać podobnego obrotu sytuacji, to myślę, że możemy być z niego dumni. Dumni, gdyż teza Stalina mówi, że atak wzmaga się z umacnianiem niekorzystnych dla wrogów tendencji, ergo nasz rząd buduje po wielu latach silną wizję polityki zagranicznej, w której jawimy się jako partner nieustępliwy, znający wartość swoich argumentów i działań. Miejmy nadzieję, że chociaż tym razem Stalin się nie mylił, czego sobie i Państwu życzę.
Filed under: Polityka, Polska, Żydzi | 5 Comments
O demagogii słów kilka
Demokracja stała się hasłem tak powszechnym na świecie, że przestano o jej efektywności dyskutować. To źle, a może nawet tragicznie. To, że glob stoi w obliczu tofflerowskiej trzeciej fali, rewolucji informatycznej i jeszcze nie wie jak sobie z nią radzić jest faktem niepodważalnym. Zamiast próbować wykorzystywać nowe technologie, by zrobić krok w kierunku ateńskiego ideału demokracji bezpośredniej wolimy wojować orężem pierestrojki oraz lepszego jutra. Chociaż wiele istnieje wątpliwości wobec samych fundamentów władzy ludu, bo przecież rozwój gospodarczy może gwarantować w taki samym stopniu, jak nie nawet lepszym reżym autorytarny, trwonimy cenne siły na politykę pronatalistyczną.
Ale niech będzie, niech demokracja będzie najlepszym z ustrojów! Niech nie ma wad i góruje nad resztą systemów. Jeśli tak stawiamy sprawę, to wołam o to, byśmy byli w naszych przekonaniach konsekwentni. Nie oszukujmy ludu, kiedy tylko się da. W końcu jak inaczej nazwać można zmianę poglądów decydentów wobec referendum w Polsce. Gdy dochodziło do najważniejszych rozstrzygnięć ustrojowych – referendum w sprawie konstytucji 97, czy akcesji do UE 03 nikt nie sprzeciwiał się poddaniu tych propozycji pod głosowanie. Cóż, było to cyniczne, bo jak inaczej nazwać sytuację, w której nie można zadecydować o sposobie odkładania pieniędzy na emeryturę (w końcu jak twierdzi poseł Cymański: “jak człowiek dostanie 1000zł, to przynajmniej połowę przepije”) , a można decydować o losach kraju na następne parędziesiąt lat. Demagogia potworna – dać ludziom szanse wypowiedzenia się, kiedy wynik będzie po myśli rządzących. Dziś sytuację mamy zgoła przeciwną. Ewentualne referendum w sprawie zmian w konstytucji nie może się odbyć, tak twierdzi Episkopat Polski. Ktoś zapyta dlaczego? Otóż, bp Nycz nie ukrywa, że jest to decyzja zbyt poważna, by zostawić ją wyborcom. Nie wiadomo, czy ludzie nie posłuchają lewicowych demagogów i nie przeciwstawią się kościelnym zaleceniom. W sytuacji zagrożenia wyniku i sporej wagi sprawy kościół nagle otrzeźwiał, a od wielu lad wspierana demokracja nagle okazała się passe. Dziwne. Choć do cynizmu w wykonaniu polityków zdążyłem się przyzwyczaić to podobne zachowanie duchownych jest żenujące.
Wniosek płynie z tej pobieżnej analizy jeden. Nawet jeśli byśmy pragnęli demokracji, to i tak na nią się w najbliższym czasie nie zanosi. Dopóki społeczeństwo nie zacznie zauważać codziennych manipulacji, tak długu będziemy żyć w kraju farsy, w demokratycznym folwarku.
Filed under: Aborcja, Polityka, Polska | 1 Comment
Złota wolność
No i spokój. Rozpuda martwi tylko eurokratyczną machinę, sperma Leppera wydaje się nie krążyć po ustrojach wiejskich kobiet, tasiemcowa telenowela “obsadzenie stanowiska prezydenta Warszawy” wyemitowała ostatni odcinek. A propos tej ostatniej to wypada się pochylić się nad finałem. Co prawda nie był on tak zaskakujący jak koniec Magdy M., jednak dla ustawodawców może stanowić przyczynek do postradania zmysłów.
Trybunał Konstytucyjny uznał, że termin składania przez małżonków samorządowców oświadczeń o działalności gospodarczej jest niezgodny z konstytucją. Jak tłumaczyła w uzasadnieniu sędzia Ewa Łętowska, istnieje kilka możliwych sposobów rozumienia terminu “od dnia wyborów”. To – jej zdaniem – sprawia, że przepis ten jest niejednoznaczny i wprowadza niejasność.
Wychodzi na to, że ustawa zasadnicza reguluje nawet tak błahe kwestie jak oświadczenia majątkowe. Z drugiej strony nie jedno na 243 artykułach można streścić. Podobno tą kwestie reguluje art.31 ust.3, mówiący że
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
Nie wiem, w którym momencie TK dopatrzył się regulacji oświadczeń majątkowych, ale może mało wnikliwie analizuje… Generalizując ustęp omawia ograniczenia praw i wolności, więc wypada się zastanowić jakież to zostały naruszone decyzją wojewody. Jedyne, które wydaje się spełniać wyżej wymieniony wymóg jest “prawo do sprawowania mandatu mimo legalnego jego wygaśnięcia”. O jego zgodności z konstytucyjną zasadą państwa prawa i pewności prawa nie mnie wyrokować. To trybunał stoi na straży ustaw oraz dba o jego klarowność.
Tym razem wydaje się, że partykularne interesy wygrały z literą prawa. Skoro ustawa wyraźnie mówi “od dnia wyborów”, to nieścisłości żadnej w tym nie ma. Podpieranie się argumentem, iż istnieje nieścisłość w tym terminie jest dla mnie co najmniej niezrozumiałe. Dzień wyborów jest tylko jeden! Nie dzień przed, nie dzień po, ale właśnie dzień wyborów! Skoro językowo termin jest jednoznaczny, to nie widzę sensu jego konstytucyjnego podważania.
Idąc tym tropem, sankcja prawna musi obowiązywać. Jeżeli jest to pozbawienie mandatu, to tak stać się musi, bo prawo jest po to, by je przestrzegać. Trybunał do tegoż incydentu nie podważał zasadności prawa. Dopiero bitwa o warszawę zwróciła oczy prof. Stępnia i jego kolegów na błędy w ustawie. Ciekawe, że dopiero wtedy. Szkoda, że również tym razem kolesiostwo wygrywa z literą prawa, choćby miało być niedorzeczne, jak twierdzą włodarze PO.
Filed under: PO, Polityka, Polska | 1 Comment
[Ja ne panimaju]
Stworzenie produktu nie jest rzeczą prostą, o czym pewnie za parę tygodni przekona się nowa sieć Play. Ciekawa reklama to nie jedyny warunek, by szybko zatopić zęby w słodziutkim torcie naszych wydatków. Liczy się również, a może nawet przede wszystkim “placement”, a grupa, która zamierza przejąć czwarty operator, od dawna wielbi ołtarzyk z czerwoną ręką.
Ten sam błąd wydaje się popełniać prezydent Sopotu – Jacek Karnowski. Chociaż w większości wywiadów podkreśla swój wkład w tworzenie marki Sopot, to nie widzi, że sukces kurortu nie zaczyna się na wysokich cenach nieruchomości i pięciogwiazdkowym hotelu. Doskonałe położenie nad Bałtykiem, architektoniczna nienaganność, bliskość Gdańska oraz Gdyni to potencjał na stworzenie produktu konkurencyjnego wobec miast południowej Europy. Jeśli wesprzemy te fundamenty profesjonalną drużyną koszykówki, statusem uzdrowiska, właściwą promocją to będziemy w połowie drogi do sukcesu. Jednak każde przedsięwzięcie, by odnieść sukces musi być blisko klienta i jego potrzeb, a tu Sopot wydaje się popełniać błędy.
Przechodząc dziś koło kas biletowych zobaczyłem groteskową scenę. Para turystów z Niemiec chciała kupić bilet na SKMkę do Gdańska Głównego. NIKT w okienku nie potrafił ich obsłużyć, NIKT ze stojących w kolejce za gośćmi zza zachodniej granicy również. Nie potrafię zrozumieć, jak można tak niekompetentnych ludzi zatrudniać na frontowych stanowiskach, kiedy bezpośredni kontakt wywiera największe wpływ na naszą opinię o danym miejscu. Zwiedzający mający przed oczami widok malowniczego mola będą pamiętali o nieporadnej obsłudze. Prawda, urząd miasta nie zatrudnia pracowników PKP. Jednakże powinien cały czas trzymać pieczę nad tym, kto rozmawia z jego klientami. Sprawna obsługa sprawia, że ludzie czują się bezpieczni, to pierwszy krok, by za parę lat wrócili do miejsca, przyjemnie zapisanego w pamięci. Można zarzucić, że pani z okienka SKMki to margines, ale trzeba pamiętać, iż w kontaktach międzyludzkich nie obowiązuje zasada od ogółu do szczegółu nie obowiązuje, jest dokładnie odwrotnie. Ten fakt wykorzystuje metoda tysiąca drobnych ulepszeń stosowana przez najsprawniejszych menadżerów na świecie. Struktura nie musi się wiele różnić, by działanie systemu stało się sprawniejsze. Detale sprawiają, że praca jest łatwiejsza i bardziej zrozumiała. Mam nadzieję, że z tego również zdaje sobie sprawę Jacek Karnowski. Nie tylko on pragnie polskiego Saint- Tropez.
Filed under: Uncategorized | 4 Comments
Kto następny?
Skoro homoseksualistom w Szkocji udało się wykreślić z przedszkolnych i szpitalnych słowników tak zaściankowe słowa jak “mama”, czy “tata”, to dlaczego nie pójść krok dalej. Ten sposób myślenia stał się w ostatnich dniach udziałem Rady Miasta Nowego Jorku, która jednogłośnie przegłosowała decyzję o zakazie używania słowa “nigger” na terenie swojej jurysdykcji. Dla niewtajemniczonych “the n-word”, jak piszą politycznie poprawni demokraci, jest odpowiednikiem naszego slangowego czarnucha.
Tylko, że w tym miejscu pojawia się problem naleciałości znaczeniowych i historycznego bagażu. “Nigger” jest dla Czarnych tragicznym symbolem wszystkiego, co działo się w USA aż do M. Luthera Kinga, a w szczątkowej formie trwa do dziś. To słowo służyło do lżenia murzynów i często było ostatnim jakie słyszeli niewolnicy katowani przez białe bojówki. Na jego dźwięk musieli przybiegać na werandę domu, by nalać państwu herbaty, bądź donieść ciastka. “Nigger” był również jedyną właściwą odpowiedzią na pytanie rewidujących policjantów o nazwisko. Niewątpliwie dla czarnej społeczności w Stanach ma ono nacechowanie skrajnie pejoratywne, przypomina czasy, gdy byli obywatelami drugiej kategorii. Właśnie dlatego nie można go utożsamiać z wyzwiskiem w stylu “skurwysyn”, zdecydowanie bliżej mu do “akowca” padającego z ust wczesnego Bieruta, oznaczającego kolaboranta, anty patriotę, szuję działająca na niekorzyść narodu. Przegłosowana uchwała w NYC ma wymazać słowo “nigger” z potocznego języka, by w końcu mogło utracić rasistowską konotację.
Wiele w tym prawdy i nie moją intencją odbierać Czarnym do poczucia bólu, kiedy słyszą “n****r” na ulicy, nawet jeśli nie jest skierowane do nich. Wydaje mi się jednak, że przy dobrych intencjach cała uchwała jest bezzasadna. Nie dość, że nie jej łamanie nie może mieć żadnych konsekwencji prawnych, ponieważ jest sprzeczna z pierwszą poprawką do konstytucji mówiącą o wolności słowa, to również znaczenie samego słowa przeszło przeobrażenie. W XXI w. zdominowali je czarni, dla których jest przyjacielskim powitaniem (vide nasze “ziomek”), nieniosącym pejoratywnego bagażu. Biali przeczuleni na historię starają się je zastępować. Teoretycznie nie powinno być problemu, a jednak problem istnieje i dzieli amerykańskie media.
Wszystko to z powodu rozwarstwienia warstwy Czarnych. Można zauważyć podział na dwie zasadnicze grupy: tych, którym się udało dobić do awangardy klasy średniej i resztę, rozpamiętującą stare dzieje na schodach brudnych dzielnic. Ci pierwsi, to doskonale wyedukowani absolwenci prestiżowych uczelni, dzięki programom wspomagania Murzynów. Teraz zarabiają duże pieniądze i nie boją się konkurencji na rynku pracy, bo znają swoją wartość. W stosunku do nich nikt nie użyje słowa czarnuch, gdyż biała część społeczeństwa darzy ich dużym szacunkiem i estymą. Druga kategoria zwyczajnie marnuje szansę, jaką daje im państwowe wsparcie. Lista rządowych i NGOsowych programów jest długa, nic nie stoi na przeszkodzie by z niej skorzystać. Jednak Afro-Amerykanie wolą zamartwiać się nad sobą, bawić się w nielegalny biznes niż chwycić pomocną dłoń. To mogłoby uzasadniać używanie w stosunku do nich słowa “nigger” przez sfrustrowanych białych podatników. Dzieje się tak sporadycznie i tylko sztuczne rozdmuchiwanie pojedynczych przypadków sprawia, że “the n-word” stanowi problem. Kampania na rzecz zakazu jest więc według mnie głupią wymówką na życiową nieporadność, biedę, czy brak perspektyw. Szukaniem domniemanych przyczyn swoich niepowodzeń.
Postawa roszczeniowa stanowi doskonałą pożywkę dla różnej maści bojowników o tolerancję i równość. Dostają oni oręże, by dalej prowadzić krucjatę na rzecz nowej moralności i dyktatu mniejszości. W ten prosty sposób przyroda osiąga równowagę. Lewacy mają naboje do informacyjnych dział, a Murzyni usprawiedliwienie dla życiowej nieporadności. Tylko do czego to doprowadzi i kiedy rewolucja zacznie pożerać własne dzieci? Czas pokaże…
Filed under: Polityka, USA, społeczeństwo | 2 Comments
Ostatnie wpisy
Kategorie
- Aborcja (2)
- Alkohol (1)
- Armia (1)
- Cameron (1)
- Europa (5)
- felieton (6)
- feminizm (1)
- Francja (3)
- Gdańsk (1)
- Homoseksualizm (2)
- IBM (1)
- Islam (1)
- kobiety (1)
- konsumpcjonizm (1)
- Kosakowski (1)
- Media (2)
- monopol (1)
- Pacenza (1)
- PO (3)
- podatki (1)
- Polityka (17)
- Polska (9)
- Portugalia (1)
- quiz (1)
- Religa (1)
- Royal (1)
- Rozpuda (1)
- Seks (2)
- Sopot (1)
- społeczeństwo (1)
- służba zdrowia (1)
- Uncategorized (2)
- USA (2)
- Walentynki (1)
- Wałęsa (1)
- Wielka Brytania (1)
- Wojna (1)
- WSI (1)
- wybory (1)
- Żydzi (2)