Walczymy o NRD?
Skoro w kraju bohaterska walka o IV RP, to chociaż cieszmy się sukcesem Portugalczyków, którym udało się nie pójść na referendum w sprawie liberalizacji ustawy o aborcji. Podobnie jak w 1998 frekwencja nie przekroczyła 50%, co sprawiło, że było ono wyłącznie fakultatywne. Wypada przyjąć to z ulgą, gdyż w głosowaniu wygrała frakcja pragnąca zwiększenia swobody w zakresie przerywania ciąży. Nie sam wynik jest tu najważniejszy, gdyż pod naporem lewicy laickiej i ten bastion w końcu padnie. Skoro katolicka, przynajmniej do końca rządów Franco, Hiszpania mogła wywrócić swoje ustawodawsto o 180 stopni, legalizując związki homoseksualne oraz przerywanie ciąży, to dlaczego nie miałby zrobić tego biedniejszy sąsiad? Ważniejsza wydaje się postępowa retoryka eurodeputowanego socjalisty Sergio Sousy, który argumentując swoje poparcie dla zmian, agitował: “Nie jesteśmy skazani na zacofanie”, nie bądźmy w towarzystwie “Irlandii i Polski, zakładniczek anachronicznego ustawodawstwa”. Ten styl wypowiedzi, bardzo popularny w lewicowych kręgach, odwołujący się do poczucia bycia gorszym i mniej postępowym rozśmiesza już przy pobieżnej analizie. Zastanawia już sam fakt wartościowania zacofanie/awangarda, w końcu jest to aspekt wysoce niewymierny, jako chwyt retoryczny skuteczny, choć tylko dla prymitywnego tłumu. Drugi cytat wydaje się zdecydowanie ciekawszy. Dlaczego Irlandii i Polski akurat, skoro na Malcie aborcja nie jest dopuszczalna w żadnym przypadku? Jeszcze bardziej zastanawia fakt umieszczenia w tym zestawieniu Irlandii, kraju, który jak na warunki UE rozwija się doskonale, stając się wyśnionym azylem dla emigrantów z Polski. Obecność naszej ojczyzny już mniej. Jak można szanować kraj, który w stolicy największego partnera handlowego – Berlinie posiada ambasadę, mieszczącą się przy najdroższej ulicy, przypominającą enerdowski skansen? Gdybyśmy nie dostrzegali w tym fakcie pewnego dysonansu, to załamanie rąk by wystarczyło, jednakże skoro podobno remont planuje się od 10 lat, a na same projekty zmarnowano 10 mln zł, to jak tu mówić o jakiejkolwiek kompetencji polskiej dyplomacji. Irytują komentarze z MSZ, iż oryginalny architektonicznie budynek aż szkoda wyburzać. Prawdę, że nie da się zbudować szacunku do instytucji bez odpowiedniej prezencji, zna nawet pan sprzedający kapcie na rynku, ubierający swój kram w lampki bożonarodzeniowe, więc dlaczego nie potrafią tego pojąć słono opłacani dygnitarze doprawdy nie wiem. Morałem dzisiejszego wpisu niech będą słowa Stefana Kisielewskiego- “socjalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi innym ustrojom”, proszę podstawić polska biurokracja zamiast socjalizm i narodom za ustrojom. Dziękuję. Dobranoc.
Filed under: Aborcja, Polska, Portugalia | Leave a Comment
No Responses Yet to “Walczymy o NRD?”