Jeszcze nie zdążyłem się podnieść z kolan po prostym uchwały Rady Miasta Sopotu, o której pisałem w tym tygodniu, a tymczasem znowu leżę na deskach po nowej regulacji sygnowanej podpisami gdańskich samorządowców Platformy. Dodajmy, że “PO” jest to ugrupowanie liberalne, walczące o jak najszerzej pojętą wolność gospodarczą. Wspominam o tym fakcie na wstępie, bo potem może to już nie być tak oczywiste.

Otóż radni znad Motławy, gdy błyskawicznie zaadoptowali propozycje swoich sąsiadów z kurortu do starówkowych warunków, postanowili wzmocnić pozycję korporacji taksówkarskich. W końcu taksówkarze to ważny i wpływowy elektorat. Prawdopodobnie, obok stoczniowców, najbardziej skory do protestów, zdolny nawet do zablokowania głównych skrzyżowań kawalkadą taksówek. Nie są to jeszcze górnicy miotający kamienie i oszczerstwa, oszczerstwa i kamienie, ale przecież Gdańsk nie Warszawa. Warto wspomnieć, że ‘taryfiarze’ dysponują potężną bronią, mianowicie wpływem na opinię publiczną. Nabluzgają na Platformę jednej pani, potem drugiej, ergo poparcie w niezdobytym dotychczas bastionie spadnie, a nóż PiS przejmie władzę w grodzie znad Motławy… toż to prestiż ucierpi! Nie zważając na utyskiwania mieszkańców samorządowcy zapowiedzieli podwyższenie tzw. “kilometrówki”, czyli ceny za kilometr przejazdu taksówką oraz potwierdzili, że dotychczasowe limity w wydawaniu nowych koncesji zostaną utrzymane. Dla formalności zdradzę, iż w tym pół milionowym mieście wynoszą one… 10 pozwoleń rocznie (przy podaży 300). Fakt, że na taksówkę trzeba czekać coraz dłużej, nikogo nie interesuje. Taksówkarze narzekają wręcz, że i tak jest ich za dużo. Żaden z nich nie osiągnął jeszcze pensji prezesa, po co dopuszczać do koryta nowe, wygłodniałe firmy? Legalny monopol, któż o nim nie marzy, któż do niego nie dąży. Szkoda tylko, że tak łatwo poddają się owej fatamorganie włodarze miasta.

Co w zamian za legalny szantaż, a wręcz kradzież, otrzymujemy my, Gdańszczanie?

  1. Jedną z droższych w kraju usługę, gdyż nawet w Warszawie można zamówić taxi już od 1,40 zł. Podobno stolica to drogie miasto.
  2. Coraz dłuższy czas oczekiwania, tego nikt nie mierzy w skali ogólnopolskiej, ale czołówki bym się nie spodziewał.
  3. Jakość, której należy się wstydzić przed zagranicznymi gośćmi. W stolicy, dzięki wolnej konkurencji na wezwanie jest nowy mercedes z GPS (cena 3zł/kilometr). Nie jest to tania usługa, ale nie wszystkich musi być na nią stać. Tymczasem Gdańszczanie przemieszczają się starymi Oplami i Audi, zresztą niewiele taniej.

Wstydzę się dzisiaj, że w ostatnich wyborach głosowałem na polityków PO. Nie o takim liberalizmie marzyłem ja, nie o takich cenach taksówek, nie o zakazie kupowania alkoholu w obrębie starówki marzyli Gdańszczanie. Mam nadzieję, że w następnych wyborach rozliczymy rządzących z ich decyzji, a nie ulegniemy nęcącemu zapachowi wyborczej kiełbasy.



2 Responses to “Kartel terroryzuje Gdańsk”  

  1. 1 Gość

    Cóż, niestety, muszę poprawić błąd jaki wystąpił w poście. Otóż radni Gdańska chcą zwiększyć opłatę za tzw. “trzaśnięcie drzwiami” z 5 do 6 złotych, a nie opłatę kilometrową. Taka podwyżka niczego by nie zmieniła, bo przestrojenie taksometrów z 5 na 6 złotych to nie jest wciśnięcie guzika, tylko zajmują się tym różne firmy a te, w zależności od modelu taksometru, życzą sobie od 20 do 100 zł. Więc nie zwróciło by się to zbyt prędko. Po drugie, taksówkarz zarabia mniej niż 1200 złotych, po odliczeniu kosztów a przez ich ilość, ta, powiedzmy, “Pensja” spada równiusieńko od kilku lat (z poziomu 1400 złotych jakieś 3 lata temu do ok. 1200 teraz). Przy pracy nawet po 18 godzin, kalkulacja jest prosta. Co do, ekhm, “prohibicji” no cóż.. porobią się meliny na mieście, to i uchwała pójdzie do kosza… trzeba tylko poczekać.

  2. 2 Tomek

    Hej! Między adaptacją i adopcją jest jednak jakaś różnica.


Leave a Reply